Hugo Race & The True Spirit - The Goldstreet Sessions [180g vinyl + downloadcode]

  • szt.
  • Net Price: €11.28 €13.88

Po 16 latach Gusstaff Records wznawia doskonałą płytę Hugo Race & The True Spirit "Goldstreet Sessions" - po raz pierwszy na winylu, limitowany nakład 500 szt. na czarnym 180g winylu!
Dodatkowo jeszcze bardziej limitowana oraz numerowana wersja to 66 szt. z tego nakładu, która zostanie wzbogacona o 7"EP z dwoma niepublikowanymi utworami, wycięta przez Wujka Gusstaffa w ramach serii Don't Sit On My Vinyl!
Preorder na obie wersje płyty startuje 03.09.2019 o godz. 10:17. Nie jest możliwa inna rezerwacja płyty z dodatkowym singlem. Do wolnej sprzedaży trafi de facto tylko 38 szt., bo pozostałe zarezerwowane są dla prenumeratorów i dla artysty.

Był to nowy materiał po 4 latach przerwy... (wydana w międzyczasie na podwójnym CD kompilacja "Long Time Ago" to przegląd przez 10 lat jego solowej działalności). To dziewiąty album Hugo Race'a, przy którym oczywiście nadal musiał mierzyć się z porównaniami z Bad Seeds i odwołaniami do Nicka Cave'a, z którym grał na wielu płytach: "From Her To Eternity", "Kicking Against The Pricks", "Tender Pray" oraz "Murder Ballads".
Hugo Race uparcie jednak poszedł własną drogą, której podstawą nadal był brudny, mroczny, energetyczny australijski blues. Henry Rollins nazwał go "jednym z dziedzictw - bogactw narodowych Australii" i nie było w tym ani słowa przesady.
Album rozpoczyna się utworem "LSD Is Dead", typowym dla Race'a i True Spirit mrocznym wielkomiejskim, żeby nie powiedzieć industrialnym bluesem, z taką intensywnością, jak dziś już tylko chyba w Australii się gra. Przez "Makes Me Mean" ciągnie się samplowany wokal, zatruta gitara, swawolne trąbki i dubowe efekty. "A.M. Radio" ze swoim motywem Spaghetti-western jest natomiast niemal popowy, zanim w drugiej części nie przejdzie w upiorne, psychodeliczne brzmienie. Długa, niemal doorsowska suita "Is Your Love Strong" kalustrofobicznie się zapętla i spiętrza. Dlatego wręcz łagodząco działa gitara Kristofa Hahna (Swans) w "Premonition", gdyby nie ciemny, niepokojący głos Hugo, bo odcienie ludzkiej duszy sa tutaj centralnym tematem, które dotyczą także "Midas Touch", gdzie chodzi o politykę i żadzę posiadania.
Finałowy utwór "Ramacca" sam Hugo nazywa "brooding mafioso dub-blues“ i pokazuje ponownie jak troskliwie podchodzi on do swego brzmienia. Wydaje się, że obróbka dźwięku zajmuje więcej czasu niż nagrywanie ścieżek. Z niesamowitą precyzją i imponującym geniuszem używa instrumentów, konstruuje loopy, sample i odgłosy, obsługuje efekty pogłosu, jakby przez ramię zaglądał samemu King Tubby'emu. Pomimo kilku lżejszych momentów przeważają tutaj ponownie mrok, niepewność, upiorność, hipnotyczny trans... Rock, surowy blues, psychodelia, experyment - no i niezwykła "piekielna" atmosfera, dotykająca zarówno Cave'a, Birthday Party, Jona Spencera, jak i Toma Waitsa czy Tricky'ego.






MAG Australia
“Hugo Race remains one of the great unsung talents of Australian music, and with ‘The Gold Street Sessions’, the leathery old wolf of the nightmare psycho blues returns… The Gold Street Sessions requires a darkened room and an open bottle. Doubt not – this is a dangerous little record from a songwriter who is only ever the real deal”
- Jonathon Alley


Frankfurter Rundschau 2004
"Goldstreet Sessions" is Race's latest blues-mutation, defining a sound between triphop, ambient and rock - the toughest and most intense record of his career. These trips are difficult - listen to the opener "LSD is Dead" or "Makes Me Mean". Race and his colleagues are way badder than Calexico, much more distorted and twisted than today's Bad Seeds, and bluesier than any electronica/triphop project you care to mention. We take this ambient-electro-blues-trip rolling a cigarette with our eyes closed and shaking up the next gin-tonic…"

Goldstreet Sessions Rockarilla (Rome) March 04
"The double retrospective "Long Time Ago" saw Race transformed into a high-profile cult artist. "The Goldstreet Sessions", then, is the first chapter in a new cycle. Leaving aside the ecstatic "Premonition" and the desert feel of "A.M.Radio", the atmosphere that surrounds "Goldstreet" is claustrophic and pressurised. A dreamlike blues laced with industrial experimentation, glacial digital beats, distant trombones and a voice cavernous as the recent Leonard Cohen. Music for besieged cities, beaten by incessant rain and populated by souls lost in the dark…."

Raveweb, Australia, 2004
HUGO RACE & TRUE SPIRIT – The Goldstreet Sessions
Former Wreckery frontman and one-time Bad Seed gets mean and moody.
While long-time followers of Race’s work won’t be surprised that the music on this new album inhabits a typically grimy netherworld of dark shadows and sickly foreboding, what may come as a surprise is the seamless way he’s added electronic and sampled textures to the mix. It’s all about subtlety, as the track Makes Me Mean showsA.M. Radio, meanwhile, marries echoedntwangs to a blackly funny Race monologue: My life flashed before my eyes/I blew the film up to American size. The album’s centrepiece though is undoubtedly the sprawling nine minutes of Is Your Love Strong, which reeks of humid jungle heat amid disorienting samples, sick, slow-building horn lines and Race’s carnal nastiness. Scary. But very cool.

Side A:
1 LSD Is Dead 05:45
2 Makes Me Mean 05:16
3 A.M. Radio 04:18
4 Hush Money 05:51
Side B:
5 Premonition 04:56
6 Midas Touch 04:24
7 Is Your Love Strong 06:39
8 Ramacca 06:16