Piąta Strona Świata - Last

  • szt.
  • Cena netto: 7,32 zł 25,00 zł 9,00 zł

Jakże świat byłby nudny, gdyby nie ewolucja. Jakże smutno by było, gdyby nie muzyka. A jak beznadziejnie, gdyby ta muzyka się nie zmieniała, rozwijała i zaskakiwała.

No właśnie, bo nowa płyta Piątej Strony Świata przede wszystkim zaskakuje wszystkich tych, którzy znają ich debiutancki materiał wydany niegdyś przez Nikt Nic Nie Wie. Chropawy, punkowy noise ustąpił miejsca formie bardziej melodyjnej (czasem wręcz piosenkowej!), transowej, która zapewne zostanie zaopatrzona w etykietkę "post-coś tam". Tym bardziej zdziwicie się, słysząc tu trąbkę jako pełnoprawny instrument. Ale więcej już nie zdradzę - usłyszcie na własne uszy....

Troszkę historii:

Zespół Piąta Strona Świata powstał w 1996 roku w Nakle. Z pierwotnego, czteroosobowego składu (m.in. basistka - Agnieszka Morawska - dziś wokalistka Happy Pills) pozostała tylko jedna osoba: gitarzysta Bartek. Materiał na pierwszą płytę grupa nagrała w swarzędzkim studiu "Czad". W 1999 roku materiał ten ukazał się nakładem Nikt Nic Nie Wie jako split-CD z Tissura Ani i osobna kaseta.

Tak zespół sam dziś mówi o tamtym materiale:

"Z perspektywy czasu i nabytego doświadczenia wiemy, iż ówczesna muzyka, choć nie najciekawsza i mało oryginalna, zjednała jednak wierne grono sympatyków. W roku 2000 udaliśmy się do sopockiego Studia im. Adama Mickiewicza, aby zrealizować zupełnie nowe pomysły muzyczne. Co z tego przedsięwzięcia wyszło, oceńcie sami."

Obecny skład zespołu:

Bartosz Lambrecht - g.

Wojtek Jachna - t.

Marcin Karnowski - dr.

Wojtek Szałkowski - g.

Piotr Michalski - b.

Wojtek Kotwicki - v., g.

Fragmenty recenzji Rafała Księżyka (rozrywka.arena.pl):

"Kolejny dowód rozwoju polskiej sceny noise. (...) Piąta Strona Świata włącza się do tradycji wytyczonych na naszym gruncie przez takie zespoły jak Ewa Braun, Thing, Something Like Elvis czy Kristen.

Ich muzyka balansuje pomiędzy minimalną miazgą masywnych pochodów a la Shellac a echami gitarowych rozjazdów a la klasyczny Sonic Youth. Precyzja i dramaturgia tej - instrumentalnej w większości - muzyki stwarza angażujące napięcie i poraża zniewalająca porcją energii. Zdarzają się grupie, przemyślnie utkane w głębi ścian dźwięku zapadające w ucho, trochę obsesyjne, nośne melodie, a gitarowy zgiełk puentuje trąbka. (...) Polecane wszystkim zwolennikom gitarowego undergroundu".


Fragment recenzji (sami już nie wiemy skąd):

Druga płyta długogrająca Piątej Strony Świata z Nakła to, gitarowy... no właśnie. Noise? Post-rock? Post-punk? Czuć, że PSŚ chcą przełamać punkowe schematy - hałaśliwe gitary (w zespole są ich - co rzadkie - trzy) tworzą monolityczną ścianę z riffów, przez którą gdzieniegdzie przebija się trąbka Wojtka Jachny. Zespół nasycił się amerykańskim post-gitarowym graniem w rodzaju Ui (połamana rytmika), słychać również, że nie obce im jest pole uprawiane w Polsce od lat przez Ewę Braun. Ale te i inne skojarzenia nie są w stanie odegnać ode mnie wrażenia, że największe sukcesy jeszcze przed nimi. Inwencja twórcza grupy wyczerpuje się po 2 minutach. PSŚ najlepiej brzmi wtedy, gdy nie gra głośno ("Laf Sonk"), bo oddając się kakofonii, grzęzną w mieliznach schematu.

Fragment recenzji Wojciecha Wysockiego (nuta.pl):

"(...) Na pierwszy rzut ucha w muzyce grupy nie ma nic szczególnie zaskakującego; tradycyjne atrybuty gatunku: post rockowa transowość rytmu czy gitary, w zapale improwizacji przechodzące z oszczędnych, stonowanych dźwięków w noise'owe erupcje hałasu, wyznaczają trzon materiału. Trzeba jednak przyznać, ze poza sztywnym kanonem gatunku "Last" jest płytą znacznie silniej skontrastowaną i muzycznie bogatszą niż np. niedawno wydany album Kristen. Muzycy z Piątej Strony Świata zwracają znacznie większą uwagę na melodię i niemal piosenkową komunikatywność, by z kolei w momentach bardziej ekspresyjnych (te pojawiają się w dużym nagromadzeniu pod koniec albumu) ocierać się o atmosferę psychodelicznego hard rocka. Dużo do muzyki Pomorzan wniósł grający na trąbce Wojtek Jachna. Z jednej strony zachowuje umiar, zaledwie zaznaczając swój udział skromnymi akcentami instrumentu, ale z drugiej nadaje w ten sposób muzyce nieco knajpianej atmosfery (...)"