Paul Wirkus - Echo [vinyl 12" limited + downloadcode]

  • szt.
  • Cena netto: 64,23 zł 79,00 zł

Super-limitowana edycja 66 sztuk, ręcznie numerowanych.
To nie jest płyta tłoczona! Jakość audiofilska nie jest gwarantowana.
To płyta ręcznie wycinana (total DIY) przez Wujka Gusstaffaw ramach sublabelu Don't Sit On My Vinyl!

Ten materiał ukazał się w 1999 roku na kasecie. Wtedy tak pisaliśmy o "Echo":

"Echo" nie jest ani kontynuacją elektronicznej Mapy (choć niektórzy tak interpretują rozejście się dróg Marcina i Paula), ani tym bardziej noise'owego Spokoju.
"Echo" to prywatne, bardzo minimalistyczne w formie spojrzenie Wirkusa na muzykę, w której, jak sam mówi, daje szerokie pole do interpretacji dla słuchacza. Jest to muzyka kameralna, tworzona raczej z myślą o domowym zaciszu każdego pojedynczego słuchacza, ma wytwarzać atmosferę, w której każdy może żeglować po nie odkrytych jeszcze morzach własnej wyobraźni.
Bardzo minimalistyczna szata graficzna zarówno kasety wydanej przez Gusstaff Records, jak i płyty CD, wyprodukowanej przez samego Wirkusa , ma zwrócić uwagę na formę i treść muzyczną.

a tak pisał w BRUMie Rafał Księżyk:

"I obok Starych Singers jest to, jak na razie, mój drugi typ do krajowej płyty roku 99. (...) Kto zdobędzie tę kasetę dowie się, co słychać na najgorętszym obecnie froncie najbardziej kreatywnie poszukującej muzyki. A powstaje tu nowa jakość będąca rodzajem wielkomiejskiej muzyki etnicznej ery informacyjnej. (...) Poznajcie "Echo" koniecznie. To prawdziwie aktualna muzyka dnia dzisiejszego." (Rafał Księżyk, BRUM 7/8/99)


Recenzja Wojtka Kucharczyka (Mik Musik):
O tej płycie napisano niejeden elaborat. i to w kilku rożnych językach. i świetnie. i bardzo dobrze, bo płyta na to zasługuje. ja chciałbym się tylko zamknąć w stwierdzeniu prostym, jak wiele dźwięków z tej płyty - bardzo mi się podoba. długo do niej podchodzilem, wiele razy musiałem przesłuchać, może dlatego, że po "echo" spodziewałem się czegoś kompletnie innego. ale mimo wszystko mamy do czynienia z kontunuacją i dalszą eksploracją przez paula ścieżki minimalistycznej i spokojnej, wręcz anty-noisowej, mimo użycia szumów, trzasków i dystorcji. mimikry są budowane z innych surowców, bardziej ostentacyjnie zerojednynkowych, niż analogowych. dla mnie najważniejszą sprawą związaną z tą płytą jest jej przynależność to coraz bardziej widocznego nurtu muzyki "poszukującej-spokojnej". nie nazywałbym tego ambientem, enviromentalem, czy jeszcze jakoś inaczej. po prostu spokojna, otwarta muzyka, pełna barw i pełna emocji. nie trzeba się przy jej sluchaniu pocić i od pierwszych dźwięków wchodzić w ekstazę. jest to raczej jak herbata z imibirem w zimowe południe - niby nic szczególnego, ale po czasie, powoli, czujesz ciepło coraz bardziej grzejące od środka. subtelnie. jeśli mogę tutaj przywołać jakieś skojarzenia, to wskazałbym na terrego thaemlitza. i fajnie wiedzieć, że nie od razu trzeba być transwestytą, żeby subtelne, miejscami wręcz kobiece, dźwięki tworzyć. dla jasności - nie mam nic przeciwko transwestytom! ;-). świetny pomysł na okładkę - pinezki, spinacze, stara tablica ogłoszeniowa, pod powiększeniem. którz zwraca na takie drobiazgi, wydawałoby się mało ważne, uwagę? a one żyją swoim życiem, pamiętają te wszystkie teksty, słowa, które kiedyś dzięki nim mogły na tablicy wisieć. głosić dobre i mniej dobre nowiny. dzięki pewnej niedosłowności, interpretacja może być również inna...



A:
1 microkabuki
2 rupak
3 pika pikano
4 sen
B:
5 der träumer
6 wielorym sam
7 calvin golem
8 nelkenrauch
9 der träumer (wach)