CocoRosie - The Adventures of Ghosthorse and Stillborn [CD]
- Obserwuj produkt:
- Dodaj recenzję:
- Producent: Touch & Go
-
Dostępność:
Jest
-
Historia ceny
- szt.
- Cena netto: 39,84 zł 49,00 zł
Sierra Casady [nazywana przez matkę Coco], przyszła na świat w stanie Iowa w 1980 roku. Bianca Casady [którą nazywano Rosie] urodziła się na Hawajach (w 1982 roku). Wczesne dzieciństwo spędziły przenosząc się z matką z miejsca na miejsce. Gdy Sierra miała pięć lat [Bianca - trzy] ich rodzice się rozwiedli. Gdy Sierra miała 14 lat matka wyrzuciła ją z domu. Ojciec zapisał ją wtedy do szkoły z internatem. Od tamtego czasu siostry straciły ze sobą kontakt. W 2000 roku Sierra (mając 20 lat) przeniosła się na studia do małego mieszkania w dzielnicy Montmartre w Paryżu. Gdy Sierra zamieszkała w Paryżu, Bianca zaczęła studiować lingwistykę i socjologię. Poza tym rozwijała swoje zainteresowanie sztuką i pisarstwem.
CocoRosie tworzą dwie siostry, a mianowicie Sierra ('Coco') i Bianca ('Rosie'). Straciły ze sobą kontakt, gdy starsza z sióstr - Sierra w wieku 14 lat została przez matkę wyrzucona z domu. Spotkały się dopiero po prawie 10 latach. Sierra swoją przygodę z muzyką zaczęła od fascynacji gospel, a jako nastolatka zainteresowała się operą. Jako sopranistka zaczęła występować na scenach oper w Rzymie i Nowym Jorku. Bianca natomiast nigdy nie występowała przy większej publiczności, swoje piosenki śpiewała przypadkowym osobom. W 2003 roku zdecydowała, że czas coś zmienić, wyjechała z Nowego Jorku do Paryża i pojawiła się w małym mieszkaniu w paryskiej dzielnicy Montmartre, które wynajmowała Sierra. Siostry spotkały się po raz pierwszy po latach. Wpadły na pomysł nagrania wspólnej płyty, zamknęły się w łazience, podobno dlatego, że ma doskonałą akustykę. Tam powstał debiutancki album 'La Maison de Mon Reve', który stał się klasykiem gatunku. Album 'La Maison de Mon Reve', o którym Jacek Hawryluk pisał w Przekroju, brzmiał jak przypadkowo odnaleziona taśma z lat 20. lub 30. czy nagrania klasyków folku i bluesa delty Missisipi. Panny Casady udowodniły, jak ogromna siła tkwi w tradycyjnej piosence... . W tym samym roku pojawił się też singiel 'Beautiful Boyz', a rok już później drugi album - 'Noah's Ark'.
Na drugiej płycie siostry Casady uczyniły ze swego wyjątkowego sposobu produkcji i komponowania instrument, którym świetnie się posługują. Charakterystyczne brudy produkcyjne uzupełniły sporą ilością dziecinnych zabawek (z odgłosami koni, kotów...) i prostych instrumentów, co stworzyło aurę bajkowej infantylności. Piosenki CocoRosie są przedłużeniem ich dzieciństwa - jak odgrywane przez katarynkę arabeskowe tematy, które za każdym razem powracają z jeszcze większą siłą.
Płyta ma wspaniałe otwarcie - poruszają już dwa pierwsze utwory: 'K-Hole' z delikatnymi klawiszami, beatem w tle i charakterystycznym głosem Bianci oraz 'Beaufitul Boyz', w którym gościnnie wystąpił Antony z Antony & The Johnosons.
Przyszedł właśnie czas na trzeci longlpay CocoRosie 'The Adventures of Ghosthorse and Stillborn'. O ile płyta 'Noah's Ark' jest udoskonaloną wersją 'La Maison De Mon Reve' trzeci album ukazuje nowe oblicze tych szalonych dziewczyn, czarodziejski klimat muzyczny wzbogazony został tutaj o elementy rockowej psychodelii, wodewilu czy pop elektroniki.
Playboy; 2007-04
Siostry czarodziejki
[...] Siostrzany duet Coco Rosie jest najbardziej charyzmatycznym obajwieniem folkowego boomu ostatnich lat.
Ich debiut 'La Maison de Mon Reve' to do dziś najlepsze w tej fali dziewczęce ballady natchnione starym bluesem i piosenkami Billie Holiday. Na właśnie wydanym trzecim albumie 'Adventures Of Ghosthorse and Stillborn' siostry Cassidy zaskakują odniesieniami do rockowej psychodelii, kabaretu, pop elektroniki, opery i rapu. Bez zmian pozostał sugestywny klimat z pogranicza snu, jaki tylko one potrafią stworzyć. Wyobraźcie sobie wypadkową filigranowości Norah Jones i drapieżności Bjork, a muzyka Coco Rosie i tak przejdzie wasze wyobrażenia. [...]
Rafał Księżyk
Gazeta Wyborcza; 21-04-2007
[...] Coco i Rosie po raz trzeci!
W piątek polska premiera nowej płyty duetu CocoRosie!
Kiedy siostry Bianca i Sierra Casady nagrywały swe pierwsze utwory, w łazience u drugiej z nich, ponoć nawet nie myślały o ich wydaniu. Ich drugi album oczekiwany był już przez publiczność bardzo uważnie. Potwierdził niezwykłą oryginalność stylu sióstr, ale też postawił wątpliwość czy nie wyczerpuje się ich 'metoda twórcza'. Właśnie ukazuje się na rynku trzecia płyta, która na to pytanie odpowiada. Płyta, która udowadnia, że CocoRosie poszerzają i wzbogacają swój muzyczny język, że wciąż są fascynujące.
Nowy krążek zachwyci zapewne licznych polskich fanów grupy. Także poznańskich, którzy przed niespełna rokiem mieli szczęście uczestniczyć w fantastycznym koncercie sióstr na zamkowym Dziedzińcu Różanym.
Można powiedzieć, że o ile dwie pierwsze płyty nagrane były w porywającej choć surowej 'quasi amatorskiej' estetyce, teraz całość jest wyraźnie bogatsza brzmieniowo i aranżacyjnie. Nadal o stylu grupy decydują 'powykręcane' melodie, ekscentryczne odgłosy dziecięcych zabawek etc. Wokale wciąż brzmią momentami jako ni to hołd ni to pastisz Billie Holliday. Ale też CocoRosie odważniej korzystają tu z instrumentów elektronicznych. Czasem pobrzmiewają niby hip-hopowe bity, a obok nich operowy śpiew. Refren melodyjnego 'Rainbowarriors', otwierającego płytę, mógłby się na przykład przydarzyć w szczytowym okresie zespołowi Chumbawamba. Tu i ówdzie nad niektórymi nagraniami unosi się duch Björk. A jednak twórczość sióstr Casady pozostaje własną, w pełni autorską propozycją, jak ktoś powiedział - ich własną wersją muzyki folk. Także wtedy gdy w porywający sposób niby rapują, jak choćby w świetnym utworze 'Japan'.
Muzyka sióstr jest ekscentryczna, ale też pełna emocji. Przejmująca melancholia krzyżowana jest tu z połamanymi rytmami, dziecięce melodyjki z brzmieniowymi eksperymentami. CocoRosie bowiem, nie zapominajmy o tym, przede wszystkim śpiewają piosenki, w których wciąż jest mnóstwo wdzięku i bezpretensjonalności. Piosenki o niezwykłych harmoniach, czasem przejmującej melodyce. Potrafią to robić tak bardzo po swojemu, że są nie do pomylenia z żadnym innym wykonawcą. W dodatku mają świadomość, że konwencja znana z pierwszych płyt zaczęła się stawać nieco ciasna, i wybrnęły z tego problemu w brawurowy sposób.
Warto się o tym przekonać na własne uszy! To na pewno będzie jeden z najlepszych albumów tego roku. [...]
[Tomasz Janas]
Dziennik; 2007-04, ocena: * * * * * *
'...CocoRosie to skarbwspółczesnej muzyki popularnej. Od czasów Bjork nie było w tej branży tak oryginalnych postaci. Siostry Casady stworzyły niepowtarzalny styl, słodkimi głosami wyśpiewując piękne melodie, a w tle nierzadko słychać mlasnięcia, miauczenie kota, odgłosy zabawek/ I tak jest też na najnowszym albumie. Ale to nie zarzut, bo każdy numer jest osobną, niesamowitą historią. Warto wyróżnić rozmarzony 'Werewolf' czy knajpiany (rozstrojony fortepian i śpiew sióstr) 'Houses', którego końcówka potwierdza jedno z marzeń duetu o napisaniu opery. CocoRosie stworzyli standard, do którego będą się próbowali zbliżyć się wszyscy ambitni twórcy...'
Artur Rojek
Przekrój; 20/3230 (17-05-2007), ocena: ****
CocoRosie, czyli duet, który wciąż dobrze jest znać
Siostry Casady tworzące duet CocoRosie nagrały swój najprostszy, najłatwqiejszy w odbiorze album. Można by na jego przykładzie opisać zjawisko przenikania mody do głównego nurtu kultury - jeszcze trzy lata temu grupę znaliśmy głównie z zamorskich podsumowań krytyków, dziś jej płytę kupimy niemal na rogu.
I warto, mimo, że to co na niej najlepsze - utwory 'Promise' i 'Japan' - znamy już z koncertów. Cała reszta nagrań będzie bowiem niezłym wprowadzeniem w świat CocoRosie: intymne dźwięki muzycznych zabawek, dzwonki rowerów i odgłosy sprzętu domowego, perkusja imitowana głosami beatbokserów, brzmienia harfy i głosów obu sióstr ustawionych w doskonałej opozycji - skrzekliwy, dziecięcy Bianki kontra dojrzały, operowy Sierry.
Miłośnicy poprzednich produkcji Amerykanek mogą poczuć niedosyt, bo to płyta już nie tak 'postarzona' pod względem brzmienia. Kiedyś utwory CocoRosie brzmiały jak odtwarzane ze starego patefonu, dziś - choć dalej nostalgiczne - wydają się bardziej współczesne.
Ale takie wygładzenie musi jak widać spotkać każdego innowatora muzyki pop.
autor: Bartek Chaciński
utwory:
1. Rainbowarriors
2. Promise
3. Bloody Twins
4. Japan
5. Sunshine
6. Black Poppies
7. Werewolf
8. Animals
9. Houses
10. Raphael
11. Girl and the Geese
12. Miracle
13. Childhood (UK/EUROPEAN BONUS TRACK)
Informacje o bezpieczeństwie produktu Informacje o producencie
Zadaj pytanie dotyczące produktu. Nasz zespół z przyjemnością udzieli szczegółowej odpowiedzi na zapytanie.
Angielska