Beirut - Gallipoli

  • Add feedback:
  • Manufacturer: 4AD
  • Availability: None / available to order
  • szt.
  • Net Price: 43.90 zł 54.00 zł

Beirut zapowiedział swój piąty album - 'Gallipoli' ukazał się 1 lutego 2019 nakładem 4AD.

Zach Condon, twórca zespołu Beirut, opowiedział o powstaniu swojego najnowszego albumu.

‘Gallipoli’ narodził się w mojej głowie, kiedy w końcu moje stare organy Farfisa zostały wysłane do Nowego Jorku z mojego rodzinnego domu w Santa Fe w stanie Nowy Meksyk. Kupiłem je dzięki mojej pierwszej pracy w CCA. Podróżujący cyrkowy klawiszowiec (to nie żart) zostawił je w magazynie po tym, jak pewne klawisze i funkcje organów się zepsuły i przestały działać. Kolejne trzy lata spędziłem na pisaniu piosenek, które mogłem z niego wycisnąć.

Większość mojej pierwszej płyty (‘Gulag Orkestar’ z 2006) i duża część drugiej płyty (‘The Flying Club Cup’ z 2007) zostały skomponowane w całości na tych organach, gdy mieszkałem w mojej sypialni, w rodzinnym domu niedaleko centrum Santa Fe. Zwróciłem się do mojego ojca o pomoc w dostarczeniu go na Brooklyn, a potem do mojego nowego domu na rogu Westchesteru w Titicus Reservoir. To było mieszkanie dozorcy rezydencji należącej do multimilionera. Pierwsze utwory na ‘Gallipoli’ zacząłem komponować na tych organach gdy zaczęła się zima pod koniec 2016 roku.

 

Wkrótce piosenki zaczęły nabierać kształtu w szybki i inspirujący sposób, a ja późną zimą zarezerwowałem trzytygodniową sesję w całkiem nowym studiu na Chelsea Manhattan, zwanym Relic Room. Zaprosiłem Gabe’a Waxa, producenta No No No, który miał podobną brzmieniową wizję. Mając nagrane główne instrumenty z pomocą moich kolegów z zespołu, Nicka Petree i Paula Collinsa na perkusji i basie, przystąpiliśmy do kierunkowania każdej nuty granej przy użyciu zepsutych wzmacniaczy, systemów PA, kosmicznych ech i taśmowych magnetofonów, czasem pozostawiając zapętlony modularny syntezator w pokoju na takiej głośności, że musieliśmy nosić słuchawki jako nauszniki wchodząc do pomieszczenia, aby dostosować wzmacniacze. Chciałem, żeby każdy jęk instrumentów, każda rozstrojona nuta, każdy szum wzmacniacza i techniczne usterki pozostały w piosenkach. Mimo to, organy Farfisa pojawiły się ponownie. Przez tydzień były serwisowane i naprawiane przez znajomego studia, dzięki czemu wróciły do ​​działania i mogłem dodać do miksów to co nagrywałem oryginalnie w wersji demo. Ben Lanz i Kyle Reznick - inni muzycy z zespołu - dołączyli do nas pod koniec niesamowitej sesji instrumentów dętych. Ben wprowadził piękne brzmienia instrumentów dętych do utworu, który napisałem wokół powtarzającego się motywu modułowego euroracka (który Paul przyniósł do studia i mnie nim zainteresował).


Jednocześnie w tym czasie gwałtownie zmieniały się rzeczy w moim życiu osobistym, a ja przez dłuższy czas podróżowałem tam i z powrotem między Nowym Jorkiem a Berlinem. Zatrzymywałem się u bliskich znajomych i przyjaciół, odwiedzałem mojego kuzyna Brody'ego Condon'a, do którego, gdy zaczęła się zima, przyłączyłem się by zaprojektować okładkę płyty i spędziłem czas w studiu Mouse on Mars (Jan Werner mieszkał ze mną na Brooklynie podczas wyjazdów do Nowego Jorku). Chodziłem na niesamowite koncerty i inne przypadkowe wydarzenia w mieście. W Nowym Jorku czułem się wyczerpany po tym wszystkim, co się ostatnio wydarzyło w moim umyśle i od czasu gdy mieszkałem w Paryżu w 2008 roku, zawsze miałem potrzebę by spędzać czas w Europie. Nie wiem czy to przypadek, że to miasto najczęściej pojawiało się w moich tekstach w przeszłości, ale wywarło na mnie głębokie wrażenie, gdy pierwszy raz przyjechałem tu 14 czy 15 lat temu.

 

Po nadejściu wiosny 2017 roku zainteresował mnie nowy skate park, który rok wcześniej został zbudowany przed moim domem na Brooklynie. Spędziłem tydzień w tym parku, ponownie bawiąc się deską i przy prostej sztuczce upadłem, łamiąc lewe ramię po raz czwarty lub piąty w moim życiu. W nadchodzących miesiącach miałem zaplanowaną trzytygodniową sesję nagraniową w Nowym Jorku, ale po kontuzji, będąc przygnębiony, postanowiłem po prostu wrócić do Berlina i nie robić nic. Po tygodniu miałem coś, co można nazwać epifanią podczas przerwy w paleniu papierosów i postanowiłem po prostu spakować rzeczy i zostać na stałe.

 

Miałem dużo szczęścia, dość szybko znalazłem prywatną przestrzeń studyjną w Berlinie i zadowoliłem się nową sytuacją. Przez kolejne pół roku, komponowałem na pożyczonym od właścicieli studia Kaiku na Stralauer Allee, Korgu Trident i innych syntezatorach. Do lata 2017 roku byłem przekonany, że mam dość materiału na kolejną dłuższą sesję nagraniową. Z kompletnym gównem amerykańskiej polityki i szaleństwem medialnym oraz niezmiernie drogimi cenami studiów nagraniowych i pobytu w Nowym Jorku, pomyślałem, że najlepiej będzie, jak Gabe i pozostali przylecą do Europy, by do mnie dołączyć na ostatnią sesję. Paul spędził kilka miesięcy podczas swojej podróży poślubnej w Rzymie, poznając miasto i zagłębiając się w części włoskiej sceny muzycznej. Znalazł tam duże studio nagraniowe w wiejskiej części Puglia, w obcasie buta Włoch. Sprawdziliśmy to miejsce i wydało się dobrze odizolowane, dobrze wyposażone, więc zdecydowaliśmy się tam odbyć sesję. 

 

Tak więc ja, Paul, Gabe i Nick spotkaliśmy się w pierwszych dniach października 2017 roku w Rzymie i wskoczyliśmy do pociągu do Lecce w Apulii, gdzie zostaliśmy odebrani przez Stefano Manca, właściciela Sudestudio i zawiezieni do kompleksu studyjnego na wsi. Ben i Kyle mieli zajęty harmonogram w związku z planowaniem koncertów z innymi zespołami i projektami, więc zdecydowałem się przygotować partie instrumentów dętych po swojemu i zobaczyć, co może się zdarzyć.

 W następnym miesiącu pracowaliśmy w studiu od 12 do 16 godzin dziennie, z wycieczkami wzdłuż wybrzeża i stałą dietą z pizzy, makaronów i papryczek, które kupowaliśmy od gościa w Lecce.

 Pewnego wieczoru natknęliśmy się na wyspiarskie miasto Gallipoli będące średniowieczną fortecą i poszliśmy krętymi uliczkami za procesją instrumentów dętych, przed którą szli kapłani niosący posąg świętego miasta. Następnego dnia, za jednym podejściem, napisałem piosenkę ‘Gallipoli’, robiąc sobie przerwy tylko na jedzenie. W końcu, po dziesięciu godzinach pisania jak w transie, po północy wyciągnąłem Nicka i Paula, żeby dodali trochę perkusji i basu. Byłem bardzo zadowolony z wyniku. To było dla mnie jak oczyszczający miks wszystkich starych i nowych płyt i wydawało się, że wróciłem do dawnej radości z muzyki. Resztę miesiąca spędziliśmy w studiu we Włoszech, kończąc ostatecznie cały album do listopada.

Wróciłem do Berlina, gdzie - gdy tylko miałem taką możliwość - zacząłem dodawać partie wokalne w moim własnym studiu. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że ‘Gallipoli’ jest gotowe i Gabe Wax przyleciał do Berlina by zmiksować album w studiu Vox Ton, należącym do utalentowanego inżyniera i eksperymentującego muzyka pracującego na analogowym sprzęcie - Francesco Donadello (będącego dobrym przyjacielem Stefano Manca z Sudestudio). Po sesji w Vox Ton, zmasterowałem płytę z Francesco w Calyx, niedaleko mojego własnego mieszkania w Berlinie.” – kończy opowieść Zach Condon.

Klip do 'Landslide' z udziałem Iana Beattiego z Gry o Tron, wyreżyserował i nakręcił w Kazachstanie Eoin Glaister.

 

Tracklista:

1. When I Die

2. Gallipoli

3. Varieties of Exile

4. On Mainau Island

5. I Giardini

6. Gauze für Zah

7. Corfu

8. Landslide

9. Family Curse

10. Light in the Atoll

11. We Never Lived Here

12. Fin