Lambchop - What Another Man Spills (20th Anniversary Edition) [vinyl 2LP 180g limited color + downloadcode]

  • Dodaj recenzję:
  • Producent: City Slang
  • Dostępność: Brak / Na zamówienie
  • szt.
  • Cena netto: 72,36 zł 89,00 zł

Wersja limitowana na kolorowym winylu

Z okazji 20-lecia istnienia, grupa Lambchop wydaje specjalny album ‘What Another Man Spills’. Po raz pierwszy po pierwotnym wydaniu 20 lat temu, album będzie tłoczony na winylu!


‘What Another Man Spills’ (1998) stanowi kamień milowy w karierze Lambchop, ale nie we współczesnym znaczeniu "przełomowego" wydania. Opierając się na podstawach, które kiedyś brzmiały skrzypiąco niemalże dosłownie, album rozszerza się o próbne manewry, które podjęli z płytą ‘Thriller’ z poprzedniego roku (1997) i gestykuluje pewnie w kierunku swojego świetnego następcy ‘Nixon’, który dotarłby w 2000 roku do dzikiego uznania i wcześniej niewyobrażalnego komercyjnego sukcesu.

 Kiedy we wrześniu 1998 roku ukazywał się czwarty album Lambchop, trudno się było zorientować kim lub czym jest ten zespół. Przynoszący wiele stylów muzycznych, czasami nieoczekiwanych, był z jednej strony zaskoczeniem, a z drugiej kontynuacją unikalnego stylu zainicjowanego na wcześniejszych wydawnictwach.
Było to także dzieło zespołu, dla którego słowo "członkostwo" było niezwykle otwarte na interpretację. Jeśli pojawiłeś się z instrumentem - cokolwiek by to było - w domu Kurta Wagnera na skromnym przedmieściu Nashville, przebrnąłeś rozklekotane schody prowadzące do zakurzonej piwnicy, by przyczynić się do dziwnego hałasu, jaki powstawał pod drewnianymi podłogami jego salonu, mogłeś uważać się członkiem grupy. To, że zaczęli jako trio - pierwotnie nazywane Posterchild (dopóki The Poster Children nie wyrazili sprzeciwu), które tworzyli wokalista i gitarzysta Wagner, basista Marc Trovillion i gitarzysta Jim Watkins - nigdy nie dawało wielu wskazówek co do tego czym jest Lambchop.


Opisany niezmiennie od samego początku jako dziwaczny rozrastający się kolektyw muzyki country - ich płyty zawsze wskazywały na to, że są słuchaczami "odwiedzającymi Galerię Sław Muzyki Country w Nashvill” - za sprawą płyt ‘I Hope You’re Sitting Down’ z 1994 roku i ‘How I Quit Smoking’ z 1996, Lambchop początkowo wzbudzał zainteresowanie przede wszystkim w Wielkiej Brytanii. Płyty pomogły stworzyć (a przynajmniej ożywić) scenę - należycie nazwaną Alt. Country lub Americana, którą jak sugerowali, stworzyli w duchu wyjętych spod prawa artystów w rodzaju: Grama Parsonsa, Waylona Jenningsa, Willie’go Nelsona, a później Dwighta Yoakama i Steve’a Earle’a.


Wagner i jego koledzy szybko znaleźli się w kręgu czerpiących z podobnych inspiracji artystów w rodzaju Freakwater, Sparklehorse i Willa 'Palace Brothers' Oldhama. To były jednak luźne porównania, bo Lambchop nigdy nie postrzegał “country” w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Nashville mogło być ich domem i mogło mieć dominujący wpływ na brzmienie, ale nigdy nie robili tego w sposób, który sprzymierzyłby się z konwencjami. Zamiast tego pokazali się jako outsiderzy, interesujący się tą muzyką, by użyć jej jako trampoliny do eksploracji innych żyznych ziem.


Stworzyli ‘What Another Man Spills’ z radością, nieuchronnie trzymając się na dystans od swojej ojczyzny, a nawet rodzinnego miasta. Na początku lat dziewięćdziesiątych Nashville nie było hipsterskim miastem, jakim stało się w ostatnich latach. Było miejscem, które odrzucano ze względu na związek z niemodnym brzmieniem, a jego młodsi mieszkańcy byli chłodno traktowani przez lokalny establishment. Dlatego tacy artyści jak Lambchop tworzyli swoją sztukę z dala od świateł reflektorów, podczas nieoficjalnych sesji w renomowanych studiach. W związku z tym, zespół mógł swobodnie realizować swoje twórcze pragnienia bez nadmiernej presji ekonomicznej - w końcu nikt nigdy nie zamierzał dołączyć do zespołu, aby wzbogacić się w zniszczonym mieście.


Co więcej, korzenie Lambchop były niezależne, zarówno pod względem artystycznym, jak i pod względem muzycznym. To pozwoliło im być nieustraszonymi, zajmując się niesmacznymi tematami, takimi jak samobójstwo, posługując się płynnym słownictwem, które przeskakuje od uderzająco sentymentalnych obrazów romansu do brzydkich słów, takich jak "moszna" i łączyć wcześniej nie przenikające się style muzyczne, od awangardowego noise’u do soulu.


‘What Another Man Spills’ to jednak znacznie więcej niż suma jego wielu części. Choć może nie otrzeźwił publiczności w taki sam zaskakujący sposób, jak pierwsze dwa albumy - nie zapominając także o minialbumie ‘Hank’ z 1996 roku, pamiętnym za sprawą finałowego utworu ‘I Sucked My Boss Dick’, którego nieprawdopodobny tytuł wpisywał się w tradycję takich piosenek jak ‘Soaky In The Pooper’ i ‘The Man Who Loved Beer’ - to jest to płyta, która z perspektywy czasu wydaje się szczególnie fascynującą. Pokazuje zespół w ciągłym ruchu, sprawdzający siebie tak samo, jak nowe i już mocno ugruntowane style. Nietypowe podejście i ambicje wykraczają daleko poza ich wcześniejszą podziemną egzystencję.


Jako część większego katalogu, ‘What Another Man Spills’ stanowi kamień milowy w karierze Lambchop, ale nie we współczesnym znaczeniu "przełomowego" wydawnictwa (choć było i pozostaje istotną częścią ich twórczości). Opierając się na fundamentach, które niegdyś brzmiały niemal dosłownie, poszerzyli paletę, idąc śladem wydanego rok wcześniej albumu ‘Thriller’ - z odrzuconym przez radio singlem ‘Your Fucking Sunny Day’ - i idąc w stronę tego, co pokazali na płycie ‘Nixon’, która w 2000 roku przyniosła największy sukces komercyjny.
Pokazuje zespół będący na rozdrożu, pomiędzy tym, czym Lambchop był na początku swojej drogi, a tym, czym miał stać się w przyszłości. Bez niego jednak nie doszło by do tego, co miało nastąpić. W rzeczywistości, co może wydawać się anomalią w ich katalogu, odchyleniem od wcześniej znanej drogi, staje się światłem ostrzegawczym. Można by powiedzieć, że byli chętni do mieszania metafor w jednym akapicie.


Przy tej reedycji Wagner powołuje się na album jako “metodologię tworzenia płyt Lambchop”. Sugerując, że tworząc ciepłą kolekcję ryzykuje niedocenienie jej mocnych stron. Oczywiście techniki studyjne Marka Neversa zapewniają, że brzmi on dużo lepiej niż cokolwiek, co Lambchop wydał do tej pory. Do tego, sięgnięcie po bogatą aranżację instrumentów smyczkowych w ich interpretacji ‘Give Me Your Love’ Curtisa Mayfielda, odblokowało możliwości jeśli chodzi o produkcję, które bez tego byłyby dla nich nie do pomyślenia.


Oprócz zapierającej dech w piersi interpretacji ‘Give Me Your Love’, można tu znaleźć elegancką interpretację poruszającego ‘I’ve Been Lonely For So Long’ Fredericka Knighta, które razem pokazują ścieżkę, jaką wkrótce pójdzie zespół.
Jest piosenka Dump - gitarowego, pobocznego projektu lo-fi Jamesa McNew z Yo La Tengo - a także dwie inne autorstwa F.M. Cornog, artysty, który podpisał kontrakt z amerykańską wytwórnią Lambchop – Merge - lepiej znany, jako East River Pipe (wcześniej miał także wkład w trzy piosenki na płycie ‘Thriller’).
Sam Wagner przyniósł tylko sześć piosenek, co może budzić obawy, że płyta została skompilowana z tego, co inni odrzucili. Na szczęście jednak pojawia się czerwona nitka muzyki soul, która będzie dalej rozwijana na płycie ‘Nixon’.


W związku z tym nagrania lo-fi charakterystyczne dla kariery zarówno Cornoga, jak i Dumpa zostały tu sformułowane na nowo. Błyszczący instrumentami dętymi, emocjonalnie skomplikowany ‘It’s Not Alright McNew’, wypełnia lukę między starszym, surowym brzmieniem zespołu, a coraz bardziej wyrafinowanymi światami, w które teraz zaczęli się zagłębiać.
Można również usłyszeć echa entuzjazmu, które doprowadziły Wagnera do Mayfielda i Knighta, jak za sprawą rozbudowanej części instrumentalnej otwierającego całe wydawnictwo utworu ‘Interrupted’. Z kolei ‘Scamper’ bez problemu mógłby trafić na album ‘Nixon’.
Innymi słowy, choć na albumie ‘What Another Man Spills’ Lambchop poszerza swój zasięg, wszystko wygodnie mieści się pod jednym dachem.


W formie winylowej album pojawi się po raz pierwszy od czasu jego ukazania się w 1998 roku. Zremasterowany z oryginalnej taśmy DAT, ukazuje się na dwóch płytach LP i CD, z odświeżoną szatą graficzną i w ograniczonym nakładzie na kolorowym winylu.